Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

z pewnością nie dostaniecie się przed nocą.
— Nie wiadomo: może i dostaniemy się... Poco źle wróżyć. Źle także zastanawiać się, co w przyszłości będzie komu potrzebne. Na, masz kiełbasę i jedz bez żartów. Wronego nie oszczędzaj, a resztę Bogu pozostaw. Na szczycie musimy być dzisiaj, inaczej... przepadły nasze kozy... A Koluś będzie płakał... abo nie? — spytał nagle, kładąc rękę na kolanie towarzysza.

— A jakże!... łatwo bo go popędzić... wałkonia! — sarkał woźnica, wymachując biczem. — Noo!... Niepotrzebnie kazał nam czekać Grzegorz; sam nie pojechał, a polowanie popsuł. Dawno bylibyśmy na miejscu.