Ta strona została przepisana.
A Piotruś z niepokojem spojrzał na Walka, potem na brata. Ten już miał »rybie oczy«.
— Jeżeli teraz beknie — pomyślał sobie — może się stać nie wiedzieć co, a głównie wstyd będzie ogromny. Zawsze Walek, choć złodziej, ale mieszka w lesie i nikogo się nie boi!...
— Ino tego kradzenia, paniczu — mówił tymczasem wolno włóczęga, grzebiąc w popiele patyczkiem — ino tego kradzenia... więcej ludzie gadają, niż jest. Kartofli sobie nakopię, jabłek w sadzie narwę, kuraka capnę... aby tylko... aby nie zdechnąć... to zaraz taki rumot na całą okolicę! A sami nie lepsi! Miedzę jeden drugiemu zaora, łąkę koniami wypasie, stratuje, to nic?...