Strona:Wacław Sieroszewski - Ciupasem na Syberję.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

pem, żeby żądać przewożenia politycznych pocztą „na trójkach“. Wszyscy, którzy zaznali już etapów, byli zachwyceni tym projektem; cała rzecz, jak go urzeczywistnić? Zaczęły się namiętne obrady, gdzie nie tyle mówiono o środkach, co o „pryncypjach“ i na których coraz wyraźniej dokonywał się wewnętrzny rozłam wśród więźniów. Kiedy zaś Lion postawił tezę, iż w razie, gdy rząd się nie zgodzi, oprzeć się siłą i nie dać się wywozić, „franzoliści“ doszli do ostatecznej rozpaczy i na jednem szczególniej burzliwem zebraniu rozegrała się wstrząsająca scena: jakiś młody człowiek ukląkł nagle w kole obradujących i wyciągając błagalnie ręce, zawołał:
— Darujcie, towarzysze, jestem młody, pragnę żyć!... Mam matkę, którą chcę jeszcze zobaczy... Pozwólcie mi przenieść się do celkowego więzienia... Tu poleje się krew... tu będzie zabójstwo! Ja nie chcę, nie chcę!... Nastała głęboka cisza, a potem zawrzało. Cała gromada więźniów zapowiedziała, że będzie prosiła o przeniesienie do innego skrzydła. Jednocześnie „katorżanie“ wtajemniczyli Liona w swoje plany i prosili, aby wstrzymał swą agitację, lecz ten wraz ze swymi zwolennikami oparł się, dowodząc, że tu chodzi o rzecz o wiele większą, niż ucieczka paru ludzi, tu chodzi o czyn rewolucyjny, o protest, który zwróci oczy Europy na położenie więźniów stanu w Rosji!