Strona:Wacław Sieroszewski - Ciupasem na Syberję.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

lić można było na niedopatrzenie, przyczem odpowiedzialność groziła jedynie Joczowi, a on się na nią zgadzał. Rzecz była już przygotwana w wielkiej tajemnicy; dla utrzymania jej jaknajdłużej katorżnicy przenieśli się do jednej sali. Już były wyznaczone dnie i kolejność uciekających, kiedy zaszły wypadki zupełnie przez nikogo nieprzewidziane.
Największą klęską wygnańców i więźniów politycznych, źródłem ciągłego niebezpieczeństwa i cierpień niewysłowionych są i będą pewnie po wsze czasy ci ich towarzysze, niezrównoważeni, chorzy, histeryczni, pozbawieni zupełnie poczucia rzeczywistości, wyolbrzymiający niesłychanie z jednej strony swoje prawa i zasługi, a z drugiej — każdą krzywdę, każdą dolegliwość i upokorzenie, których pełne jest życie „zsylnych“ i aresztantów. Jeżeli ci demagodzy obolałej uczuciowości zetkną się w pewnym momencie z posępnemi, ciasnemi dogmatykami — materjał dla więziennego dramatu gotów: zdrowi, silni, życiowi muszą wtedy nieraz umierać, ratując swoje sumienie i honor.
Takim doktrynerem-fanatykiem okazał się Salomon Lion. Gdy przyszła wiadomość, że na drodze do Irkucka po wsiach panuje wskutek nieurodzaju głód, tyfus i ospa, Lion wszczął ogromną agitację, żeby się nie dać prowadzić eta-