Strona:Wacław Sieroszewski - Ciupasem na Syberję.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

parę groszy kupić można było tłustą kurę, lub nawet gęś, całego sandacza, trzy jajka kosztowały grosz i t. p. Nigdyśmy nie jedli tak smacznie i tak wiele... Dokuczał nam jedynie... kurz, straszny, niewiarogodny kurz, wznoszony przez pięćdziesiąt naszych wozów, pędzących jeden za drugim galopem. To też pierwszą czynnością na etapach było powszechne mycie się... Ponieważ dnie były ciepłe, słoneczne, suche, urządzaliśmy prawdziwe kąpiele przy studni, zlewając się po kolei wiadrami zimnej wody.
Cudownie się spało po takiej całodziennej podróży, a robiliśmy przejazdy od 100 do 150 kilometrów. Miejscowość była bardzo malownicza, porosłe lasami stoki Uralu, wznosiły się coraz wyżej, aż pewnego dnia znaleźliśmy się na przełęczy, na której stał potężny słup z dwugłowemi orłami. Na przybitej do jego szczytu desce z jednej strony napisane było „Europa“, z drugiej „Azja“. Z ciekawością i ściśniętem sercem oglądaliśmy te napisy i nie mogliśmy śpiewać, choć konwojujący nas żandarmski oficer bardzo o to prosił.
Wschodnie stoki Uralu są strome i widoki, otwierające się na skrętach drogi na doliny, wysłane nieprzejrzanemi borami, na srebrne nici rzek, wijące się w wąwozach, na lustra błyskających w oddali jezior, na łańcuchy sinych szczytów, blednących i niknących na widnokręgu tur-