Strona:Wacław Sieroszewski - Bajka o Żelaznym Wilku.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wiona dziką cebulą. Rybacy wytarli połami ubrania ławy za stołem i posadzili na nich gości. Pokładziono przed niemi zaraz drewniane łyżki, a rychło pojawiła się i misa dymiącej zupy i doskonała gotowana ryba.
— He, he!... W górze rzeki, to pewnie już ciepło, a tu u nas wciąż z wody dmucha... wciąż zimno! — zauważył staruszek.
Widać było, że rad byłby dowiedzieć się, skąd przybysze przybywają, lecz grzeczność zabraniała mu wprost pytać.
Królewicz i królewna nie śpieszyli z odpowiedzią. Nieszczęścia nauczyły ich ostrożności. A co będzie, jeżeli wiadomość o ich przybyciu tutaj gruchnie zaraz po okolicy? Nie, lepiej milczeć, aż odnajdzie ich Bączuś, a wtedy się wszystko wyjaśni. Tak umówili się jeszcze na łodzi i dla tego królewna spojrzeniem wstrzymała królewicza, gdy zaczął mówić:
— Tak, tak! zapewne, w górze już ciepło... kwiaty kwitną!
— O! Nie dziwo! U nas też kwitną! Tylko nie tu, bo tutaj wydmuch, wichura wszystko wymiata, ale opodal w lesie! Onegdaj, kiedym chodziła po drzewo, to już wiele jaskrów, widziałam, żółciło się na mokradłach... Jużem chciała rwać, i brać, i nieść, alem pożałowała... Poczekam, aż będzie więcej... Bo ich tu, u nas, pleni się, niby blasku słońca... Czy i u was tam, w górze wody, po ciepłych deszczach bywa tosamo? — spytała wesoło dziewczyna.
— U nas kwiaty wciąż są, ogrodnik je sadzi! — zaczął królewicz, ale ugryzł się w język, gdyż z jednej strony szarpnęła go za rękaw królewna, a z drugiej dostrzegł, jak ciekawie zwrócił się ku niemu włochaty nos i rybie oczy staruszka.
— Darujcie, mili gospodarze! — wmieszała się królewna. — Zmęczeni jesteśmy bardzo, zdrożeni i senni... Już wam jutro opowiemy wszystko, a dziś pozwólcie nam położyć się wcześniej i wypocząć!
Poruszyli się staruszkowie, zamruczeli:
— A juści! a juści! rozumie się! Hej, Hanka, ciągnij skóry, niech się układą, niech spoczną z ustatku... Małe to jeszcze i słabe! Dzieciny!
Dziewczyna patrzała zdziwiona na nieznajomych, którzy chcą spać w biały dzień, poczym rozśmiała się, błysnęła białemi zębami, poprawiła