Strona:W XX wieku.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I rzuciwszy garsonowi zapłatę za mazagran wypity, pożegnał swego towarzysza.
— A pamiętajże mi donieść o wyniku twoich zabiegów! — rzekł doktor Ochorowicz, odwzajemniając uścisk jego ręki.
Poczem wyjąwszy z kieszeni notesik i przewróciwszy kilka kartek, nakreślił ołówkiem co następuje:
Czarny Tulipan. — Ciekawe zjawisko oddziaływania woli na Lingę Szaryrę. — Do sprawdzenia!
Szybko się załatwił nasz bohater w „Międzynarodowem biurze wywiadowczem,“ gdzie mu obiecano dostarczyć żądanych wyjaśnień. Kazano mu złożyć odpowiednią taksę i podać adres, pod którym jak najdokładniejsze wiadomości o właścicielce wspaniałego zaprzęgu à la Daumont w przeciągu dwudziestu czterech godzin przesłane mu będą. Uspokoiwszy się w ten sposób, pełen słodkich rojeń i nadziei, umyślił Czarny Tulipan skrócić sobie czas oczekiwania, kosztując rozrywek, jakie pod ten czas nastręczała Warszawa.
Rozrywek było co niemiara, a wszystkie M’Buana Kuba!
Dnia tego właśnie urządzali „nasi lotni“ (tak nazywali warszawscy reporterowie „Klub latawców,“ uprawiający sport napowietrzny) nietoperzanie Adera wycieczkę na Łysą górę.