Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XXX.

O duszo ludzka! Jakżeż ciebie pieści
Gad podejrzenia, najstraszniejszy z węży?
Zaledwie suchym sykiem zaszeleści,
Zażre pancerny hart najtwardszych męży
I najcieplejszy struje dech niewieści —
I już się dusza w moc nie rozoręży,
Chyba że zwalić chce do szczętu tumy —
Dzieło zwątpienia kończy władza dumy!

Weszła hrabina: „Przecież“ — rzekła — „oni
Budują „Porfir“ w celu dobroczynnym!“
Hrabia przystąpił wtedy blisko do niej
I zatopiony w jej wzroku niewinnym
Zadrżał i zachwiał się i naraz z toni
Zabitej duszy głosem mroźnym, innym
Rzekł, kiedy bilet jej pod nogi rzucił:
„O módl się pani, abym ja nie wrócił!“