Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„O bo już trzeba rękawy zakasać!
Wrzeszczeć z miłością (albo z oburzeniem!)
Elektryzować i palcami hasać
Po wszech organach radykalnem brzmieniem!
A więc narodzie, lont na moździerz nasadź,
Niech „Porfir“ wzleci cudownym płomieniem!
Kto nie z „Porfirem“, ten jest winowajca!“
Krywełło dodał: „Mało! ten jest zdrajca!“

„My przez ten „Porfir“ z zmartwychwstałą siłą
Uwiecznim naród — sami się uwiecznim —
(Teraz o hrabiach) mgłę rozrzucim zgniłą,
(Teraz o ludzie) masy uspołecznim,
I co Europie dotąd się nie śniło,
Ku jej zdumieniu w mgnieniu uskutecznim —
Tylko niech naród wita nas z zapałem!
Adwokat dodał tu: „I z kapitałem!“

„Nic nam nie zrobi wrogów okrzyk dziki.
Guarda e passa! Mamy krew zapalną!
Z porfiru będą gałki i guziki,
Potem zbudujem kolej wicynalną,
Potem połamiem przy wyborach szyki
I stworzym w sejmie rzeszę radykalną —
Fiat lux! Ludu! Bóg-ojczyzna woła:
— Tu mi cytaty już zabrakło zgoła!“