Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Krywełło w ręku zawiniątko dzierzył,
W którem kamienna spoczywała bryła;
Więc ją rozwinął i o stół uderzył:
„To jest idea, co nas połączyła!“
Gozdawa strasznie oczy w nią wyszczerzył,
A Kąkol krzyknął: „Cudotworna żyła!
Porfir się zowie — i takie-ż nadano
Naszej kompanji tytułowe miano!“