Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


V.

Hrabia ma żonę. O czyli-ż wam znana
Ta postać miękka i jak palma wiotka?
W jakiej-ś nieziemskiej rosie ukąpana,
Jak seraficznej pieśni wonna zwrotka?
W każdem spojrzeniu w uśmiech rozigrana,
W każdym uśmiechu jak zbawienie słodka?
Wszystko to mało! Tej czarownej pani
Trzebaby złożyć sto metafor w dani.

Ani ja umiem w zimnem świetle gazu
Migać najdroższej pamiątki pierścieniem!
Ani ja zpołam wskrzesić jej obrazu,
Choćbym maestrów władał namaszczeniem!
Jej nie odczujesz w martwej formie głazu,
Musisz koniecznie jej oddychać tchnieniem,
Patrzeć jej w oczy, patrzeć na nią całą —
Abyś zrozumiał, co się ze mną stało!