Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
XLIV.

Błogosławieństwo każdej ludzkiej doli,
Co stawi czoło huraganom, grzmotom!
Błogosławieństwo czynom dobrej woli
I archanielskim miłosierdzia lotom —
I wszystkim duszom, które życie boli!
Błogosławieństwo wdowom i sierotom —
I łzom rozpaczy i zwątpienia żalom!
Błogosławieństwo nędzy i szpitalom!

Błogosławieństwo tobie, o Janino!
Niechaj twej duszy promień szczerozłoty
Błyśnie; jak w nocy gwiazda nad ruiną,
I niech w promieniu pójdę do Golgoty!
Kiedy już żyły w nieskończoność płyną,
Błogosławieństwo męstwu twojej cnoty!
Błogosławieństwo sercom kobiet tkliwym!
Błogosławieństwo dumnym a uczciwym!