Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III.

Jestem rzeźbiarzem. Wszakże-ście widzieli
Skromne, niewielkie dzieła mego dłuta!
W moich posągów marmurowej bieli
Nie była żadna trwoga burz wykuta,
W moich kamieniach zawsze się anieli
Pogoda ducha, z tej myśli wysnuta,
Że powołaniem jest szlachectwa sztuki,
W ozdobie piękna służyć dla nauki.

Więc na wystawach śledziłem w ukryciu,
Czyli kto patrzy na mej myśli dzieło
I jak się w jego duszy upowiciu
Moje pragnienie jak ziarno poczęło.
Wrażenia sztuki wciąż szukałem w życiu
I zawsze serce mi radością drgnęło,
Gdy patrzącego mając na widoku,
Ujrzałem prawdę moją w jego oku.