Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Do Polki robiącej szarpie.

Schylona w myślach, z zasmuconą twarz,
Jak anioł smutku, co tęskni w niebiosa,
Ty szarpie robisz ... a łzy ci się ważą
U powiek smętnych, jak na lilii rosa . . .
I łzę nie jedną w tych szarpiach dostrzeże,
Anioł boleści – co Polski rycerzom
Do ran je kładzie – a Polski rycerze
Znów się ocucą, wierni swym przymierzom –
O Polko! Polko! w walce bracia twoi
I tyle gromów! a tyś duchem zbrojna,
Cześć twego serca archanielskiej zbroi –
Idziesz przez piekła jak anioł spokojna! . . .
O Polko! Polko! gdyby na ojczyzny
Rany, te pieśni taki balsam miały,
Jak szarpie twoje na rodaków blizny . . .
Jeszcze by łzy się w oku odszukały! . . .
Szarpiami pieśni: z nitek serca krwawych,
A gdy się kończa – serce wyszarpane!
Gdyby na braci dusze, męką łzawych
Przyniosły ulgę . . . choć na jednę ranę . . .
Serce z radości by się odrodziło
Do potęg, jako chleb ewanieliczny.
Jak gwiazda życia nad ludu mogiłą,
Na nowych tonów akord seraficzny . . .
Więc pod twe stopy jak wieniec piołunu
Rzucam je – sercem przyjmij z ręki brata –
Patrz! . . . tam po chmurach przebiegł wąż piorunu
I nowym torem pójdzie strumień świata! . . .

1863.