Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tylko głos woła – ale jak ogrom świadczy przeciw nim, w obec Boga żywego! oto głos rozlegający się z opoki Piotrowéj w przepaści dziejów – głos smutnego starca, który niemógł świętnéj i święciej uwieńczyć swéj siwizny, jak wołając za sprawą narodu, którego sztandary od wieków szepczą mu o zasługach jego w dziejach Chrześciaństwa! jego i ojców naszych z góry, błogosławieństwo, niech nam będzie zadatkiem, a węglem prac postępowych przyszłości naszej! –
Kiedy lud dojrzeje pod słońcem opieki wspólnéj, niech świat sądzi, czy Polska walić chce czy budować, że nie walczy za siebie tylko, lecz za sprawę całéj uciśnionéj Słowiańszczyzny – a przez nią, całéj postępowéj ludzkości – oto jéj messyańskie powołanie; połączyć ją na nowo z dobrem i prawdą – by mogła wziąść z rąk Boga – to co ludom obiecał u szczytów Golgoty: Wolność!!!

(Pisane r. 1864 w Styczniu.)