Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mógł co dzień wycofywać po jednej gwarancyi, bez reszty rozerwanych ziem Polskich! – zamiast być taką parodyą Polski, lepiej być wedle słów wieszcza: Wielkich ludzi prochem! A gdyby nam wreszcie dano garstkę ziemi, toć gdy kontu zdrowemu rozwiążą jedną rękę, użyje jéj tylko na rozwiązanie drugiej, a następnie nóg obydwu skrępowanych! . . . Gdyby Car dawał jakie koncessye? . . . o! hańbo wierzącym w koncessye Cara! ty się śmiałością Belwederu i łoną nocy Listopadowéj zmywasz! Całą więc pracą rządu narodowego i narodu dzisiaj – by dowieźć sobie wrogom i wolnej potomności, że powstanie wcale niestłumione – ale w nas przeszło i w uczynki nasze – żeśmy takim letargiem nieusnęli jak od 1831 do 1848, jak od 1848 do 1860! . . . ku temu kto widzi śródki, winien je wskazać słowem i przykładem; chcielibyśmy tu jedynie poruszyć tę rzecz, by ją inni porószyli i wykazali je wszystkie – nam się widzą tylko dwa śródki wielkie potężne, przeprowadzone, w tajemnéj, jak najogólniejszej i najszczególniejszej organizacyi narodowej, któraby cały naród, wszystkie jego siły, zdolności, i szlachetność jego bezdenną zużytkowała – oto środek pierwszy: w całéj ziemi pod trzema zaborami, całą silą, zapałem i wytrwaniem rzucić się do kształcenia ludu – mężowie i niewiasty niech w tém współ zawodniczą – by lud ten świadek męczeństw obecnych jak najlepiéj poznał czém było wczoraj, czem jest dzisiaj i jakie jutro tej ziemi, którą orze od wieków Piastowym plugiem! W szkółkach przyszłość nasza! – po drugie, skoro naród ochłonie z chwilowego bankructwa szlachetnego, zebraniem jakichkolwiek śródków na zakładanie szkół wojskowych w krajach, gdzie nie sięga moc tyrana – choćby w Ameryce! co nam wychowała Kośkiuszkę czy w Szwajcaryi, co mu przymknęła powieki. – By szkoły te w miarę jak postąpiła sztuka wojenna od rozbioru wydały nam najzdolniejszych oficerów i organizatorów! . . . nad tém czuwać i to przeprowadzać missyą rządu narodowego. – Najtrudniejsze zaiste stanowisko nasz na Litwie i w kra-