Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzielności pełném, przerwał je zaiste, poczynający właśnie wtedy powstanie, naród Polski. – Jemu po tak długim letargu trzeba było zbudzić się do życia, wskrzesić pioruny piersi swojéj, by niezginąć w więzach i apatyj, mimo wszystkich prac organicznych – on poczuł, że ostatecznie trzeba mu było na cały świat Judaszowy, i na Moskwę, olbrzyma samodzielnym głosem wrzasnąć jak trąbą anioła ,,Jestem!” by głos ten rozszedł się w przestrzeniach dziejów!... i ludowi na nowo okazać krwawą pierś by niezabył podania – bo zadługą była nam drogą z Moskalami w kraju lud kształcić sto lat! pytanie Hamletowe, jakimby był ten wykształcony i dobrobytem wzniesiony naród, który mógł sto lat – cicho przemilczeć w niewoli? . . . i czy by się nienadto z tém jarzmem oswoił? Pytanie o ile w téj mierze pokolenia przewodniczące były by solidarnémi i wytrwałémi, boć negacya jest codzienną rzeczą w naturze ludzkiéj, a nie codzienną abnegacyą! . . . Wśród krzewicieli i zwolenników prac organicznych, biły serca zacne – i wielkie nawet one przed wszystkiém protestowały przeciw powstaniu, bo lękały się o nieszczęsne ofiary, bo żal im było krwi szlachetnéj, którą mieli za marnie przelaną, a czego bywali świadkami! z tych jedni zaraz zespolili instynkta swe z narodem, drudzy rozumem ujrzeli co stworzyła siła narodu, sama przez siebie, i poszli jéj służyć – bo zacność ich niemogła być głuchą na vox Dei! . . . więc z boleścią nad ofiarami, uznali powstanie – i poszli z ruchem, niewierząc mu – tym się cześć należy, – odszczepieńcy któremi wróg się ucieszył, napiętnowani in saecula! Mowa Napoleona III, która zdawała się mieć podobne resultata na myśli co owoce Napoleona I, prócz frazesów nic nam nieprzyniosła – a coby nam był mógł przynieść kongres Europejski, od ludzi, którzy nieśmiali w obec ober Rossyj uznać nas zamocarstwo o swą niepodległość wojujące, to zaprawdę łatwe do odgadnienia. – Dali by nam zapewne to co kongres Wiedeński – coś nakształt ochłapu Kongresówki i Krakowa, rządzonémi przez oligarchów, a zagwarantowaném tak, że Car