Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I natchnąć się męczeńską ojczyzny miłością,
I krzyknąć: Boże! Dzięki, żeśmy Polakami! . . .




Cześć Litwie.
Litwa żyje! Litwa żyje!

Słowacki.


Witaj wielka siostrzyco zbudzonéj korony !
Hufce twych męczenników zawarły dziś z nami
Sojusz większy – i trwalszy na te gwiazd miliony,
Niźli unia Lubelska, ongi przed wiekami! . .
Lido! niebieska Lido! Świeć się w Polski dziejach,
Siostro po męczeństwie i wszelakiéj doli,
Tyś największa w twych męczeństw leśnej aureoli,
Zadająca kłam Moskwie, w szatańskich nadziejach,
Gdy hufce Maćkicwicza, w Białowieży kniejach,
Więtrzy bydlę Murawiew, gdy Siemaszko szatan
Ze wszystkich Caryc ducha furyami poswatan,
Obuch Szyzmy nad ludem trzyma, w obec Boga!
Kiedy tysiące w Sybir przerzuca dłoń wroga,
O! Litwo! matko Adama,
To ty w chwale promiennéj, głosami Rejtana
Piorunującéj złoty szlub bierzesz z koroną,
Którego Bóg kapłanem – a dzieje ochroną!

1863.



Na śmierć Maćkiewicza.

Jak torso poświecenia – bez granic – granicy! . .
On był ciągłym płomieniem piorunów gromnicy –
Jakże śpiewać – jak płakać – kiedy taka dusza
Ulatuje do Boga z swojéj szubienicy? . . .
Tam kędy ksiądz Marek obok Tadeusza,
Wzniósł nad nim wieniec chwały nad wieki i ludy! . .
Oh! Kiedyś nad mogiłą, kształt Bogarodzicy,
Zjawi się może, i zasłynie znowu cały –
Niech powiew krwi jego, przyszłymi czynami,
Śpiewa hymn godny jego – nad ludu głowami!