Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Idźcie! idźcie Judasze! naród sam zostanie
On ma blask, co nie gaśnie, a choć gaśnie – wstanie;
Ale nas nie całujcie! na niebios pioruny,
Bo was stroją ust naszych grobowe piołuny!
Bo do reszty zgnijecie z hańby cielcem złotym
I po nas – kolej na was –
drgać pod piekieł miotem,
Chociaż my przebaczymy, On wam nie przebaczy,
Wam, coście nie poślepli widząc krew tułaczy! . . .


∗             ∗

Szeregowiec najwyższym kapłanem idei,
Jak slup ognisty stąpa wśród losów zawiei,
Bo wyższym jest nad stopnie, kto stoi u szczytu;
On wodzów dobrą gwiazdą, on orłem błękitu –
Nad nim, gdy szelest miota Marji sztandarem,
Ona mu błogosławi w walce z piekłem, z Carem,
Bo on w dziejach tą wieków bywa błyskawicą,
Którą lud Orleańską przywykł zwać dziewicą.
Bo on duchem tchnie takim nieznanego meztwa,
Co nie błysku zbroicą, stroi się w zwycieztwa,
Pod siermięgą Kościuszki, burką Czarnieckiego,
W płóciankę Piasta, czy też w kaptur Kordeckiego –
I raz mu Tell na imię, raz wtóry Kiliński,
Puławski czyli Rejtan, czy Zan [1] czy Karliński,
On zawsze nieznajomy, i samotny w tłumie,
Kona tak jak Zawisza, choć nie opian w dumie;
Prostotę ma dziecięcia i dziecięcia wiarę,
A serce jak świat wielkie, nito pełną czarę,


∗             ∗

Dziś – jeden taki człowiek, to całe powstanie
Polskie, w którem pałują niemo i nieznanie,
Cala wieść, o nim tylko, że padł na swej roli,
I krzyknął: Jezus Maria! lub: naprzód! nie boli! . . .
Choć walka bohaterów klęsk bywa szeregiem,
Oni pędzą jak rzeka niewstrzymanym biegiem . . .

  1. Przypis własny Wikiźródeł  W druku z małej litery, ale to pewnie literówka, skoro chodzi o nazwisko.