Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Insurekcja.djvu/441

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Właśnie w tej porze na sali sejmowej odbywało się zebranie najznaczniejszych obywatelów, na którem imieniem Kościuszki ogłoszono Rząd Tymczasowy za ustanowiony, Kilińskiego powołano do jego składu. Generała St. Mokronowskiego proklamowano komendantem Księstwa Mazowieckiego, a Wyssogotę Zakrzewskiego prezydentem Warszawy. Odprawowało się to przy grzmiących aplauzach arbitrów, przepełniających salę. Wchodził bowiem, kto chciał. Cisnęły się też tłumy, powracające prosto z pola bitew, jeszcze ubroczone krwią, często w nieopatrzonych ranach, w strzępach ubrań, śmiertelnie utrudzone, a niby słońca, jaśniejące radością i szczęściem. Co chwila sala rozbrzmiewała potężnymi okrzykami na cześć Narodu, Kościuszki i Wolności.
Insurekcya zwyciężyła. Wolność zatryumfowała nad tyranią.
Jeszcze wrzały potyczki w różnych stronach miasta. Tu i owdzie broniły się kupy żołnierzów, pozamykane w domach, lub gromiono rabujących maroderów, ale Warszawa była wolna. Parę tysięcy moskiewskiego trupa zaległo ulice, drugie tyle poszło w niewolę, a reszta uciekała na wszystkie strony. Igelström, wymknąwszy się pościgowi, samotrzeć z Pistorem i Zubowem przedostał się do Prusaków.
O zmierzchu powracający z nieudałego pościgu za ambasadorem Zaręba wyjechał w Miodową i musiał się nieco cofnąć przed kolumną jeńców, prowadzoną do prochowni. Obojętnie ślizgał się oczami po głowach, gdy naraz zatargał nim rozpaczliwy krzyk.