Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Insurekcja.djvu/314

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kapitan Ropp wyszczególnił siły moskiewskie i polskie, oraz ich stanowiska w mieście.
Porucznik inżynierów Kubicki wyliczył punkty oporu, fortyfikacye rogatek i domy, przysposabiane do obrony, gdzie miały mieć pozycye wolonterzy.
A w ostatku Chomentowski dał obraz położenia, przymuszający do natychmiastowego powstania. Obraz wypadał groźny, położenie było nad wyraz niebezpieczne.
— Mojem zdaniem powinniśmy wystąpić najpóźniej w piątek — zakończył kapitan.
Moderanci pragnęli przesunięcia terminu jeszcze na jakiś tydzień.
— Jeśli cała sprawa nie ma przepaść, nie odkładajmy ani na jeden dzień — zabrał głos kapitan Mycielski — słyszeliście obywatele przed chwilą: Naczelnik prawie otoczony i nie w możności przedarcia się do nas. Nieprzyjaciele uzuchwaleni naszą bezczynnością wzmagają się na siłach i odwadze. Prusacy ciągną na pomoc moskiewskim wojskom rozbitym pod Racławicami. Stan jest okropny; jeszcze zwłoka, i będzie rozpaczliwy. Zaczynajmy choćby w piątek! Zaczynajmy, na Boga, by nie było za późno!
Na to wystąpił Kiliński; był głęboko poruszony i głos mu się łamał, gdy zawołał:
— Nie w piątek, we czwartek zaczynać musimy! Powiem, dlaczego. Już znacie obywatele, co listy Ożarowskiego i Kossakowskiego zapowiadały? Dołożę jeszcze, co wiem najpewniej, bo ze samej kancelaryi Igelströma. Oto Moskale postanowili, jako w Wielki Piątek, o zmierzchu, skoro ludność znajdzie się w kościo-