Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Insurekcja.djvu/285

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Majster głową ręczy za prawdziwość odpisu. Mieliśmy z tego samego źródła już parę ważnych doniesień i wszystkie okazowały się prawdziwemi.
Zjawił się kapitan Chomentowski; witał się ze wszystkiemi, jakby jeno nie spostrzegając Zaręby, który to wziął jako zapłatę za wczorajszą obronę króla.
— Hetman — rozpoczął Cichocki, raz jeszcze przeglądając kartelusz — rozkazał dowódcom wszystkich wojsk konsystujących w Warszawie, aby na przypadek powstania łączyli swoje komendy z moskiewskiemi wojskami i wespół uderzali na buntowników. Nieposłusznych poleca brać pod areszt i odsyłać do ukarania Igełströmowi. Ordonans wydany imieniem króla, że bez królewskiej zgody, to pewne. Wiedziałbym coś o tem.
Chomentowski pokręcił głową wątpiąco.
— Mamy jeszcze coś lepszego: odpis listu biskupa Kossakowskiego do ambasadora! Budująca epistoła godnego pasterza. Radzi w zaufaniu, jak zdusić grożącą wybuchem insurekcyę i przeszkodzić zbliżaniu się Kościuszki do Warszawy. Rada cale nie głupia. Owo poucza: żeby w Wielką Sobotę, w czasie rezurekcyi, Ożarowski wojska koronne rozprószył, wysyłając je pod pozorem asysty przy nabożeństwach do wszystkich kościołów w Warszawie. Tak podzielone oddziały należy natychmiast otoczyć moskiewskiemi wojskami, a upatrzywszy stosowną chwilę, wezwać je do złożenia broni. Jeśli nie posłuchają, uderzyć na nie bagnetem i dokończyć kartaczami, równocześnie zdobyć arsenał, zająć główne urzędy i wziąć pod swoją opiekę króla. Rozbro-