Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Insurekcja.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się wzdłuż drogi do Janowiczek, we trzy korpusy złożone z różnej broni. A kiedy zagrzmiały kapele, zagrochotały wszystkie tarabany i podniosły się chorągwie i znaki, każdy korpus ruszał w swoją stronę.
Pierwszy poprowadził Zajączek na lewo, w pola od strony północnej.
Na czele drugiego, przeważnie kawaleryi, stanął Madaliński, a wziąwszy z miejsca dyrekcyę na prawo, zajął stanowisko wsparte o szeroki wąwóz, od Wrocimowic idący.
Trzeci korpus, główne siły, Naczelnik posunąwszy na skraj płaskowzgórza, rzucił we środku, na poprzek drogi do Janowiczek, mając przed sobą potoczystość pól spadających aż pod Zamczysko, przerżniętych pod tą górą strumieniami, a bliżej siebie łańcuchem pagórków, zarośniętych krzakami. Od lewej strony, prawie przed samym frontem, jeno znacznie niżej, za drogą, tworzącą parów, miał las na dół schodzący; tam przywarli w zupełnem ukryciu kosynierzy z pól bateryą i asekuracyjnemi kompaniami Kaczanowskiego.
Skrzydło Zajączka, rozwinięte w czystem polu, żadnej naturalnej obrony nie miało.
Utworzona tym kształtem pozycya z racyi znacznego wyniesienia z daleka była widna i dająca niejakie podobieństwo wielkiej reduty, z frontu opasanej parowem, na węgle lasem na dół schodzącym, zaś z lewej strony jeno żywemi piersiami żołnierzów. W przerwach między skrzydłami a centrem usypano baterye pod takim kątem, by działa skrajne mogły sukursować, sztrychując boki następujących.