Strona:Władysław Stanisław Reymont - Lili.djvu/155

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    149
    LILI

    królu złoty, psiatwarz, a twoja almawiwa grzać cię będzie, jak futro i utopisz się w żarciu, a piciu, a kochaniu, a szczęśliwości! Pijmy!
    — Pijmy, panowie! Patyk złamany reszta! Co tam będziemy myśleć, będzie co jeść, czy nie będzie; uda się spektakl, czy nie uda; kocha nas kto, czy nie kocha; umrzemy, czy nie umrzemy! Pijmy słodkość, bracia, psiatwarz, i tyle...
    Zakrzewski siedział pod ścianą, na sienniku Korniszona i błędnemi, sztywnemi oczami wpatrywał się we freski, które zwolna światło księżycowe powlekało skrzącą zielonawą patyną, niby mgłą rozdrganych pyłów świetlistych, poza którymi te malo-