Przejdź do zawartości

Strona:Władysław Staich - Św. Jacek.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

silne oparcie. Świadom ważności zadania, jakie należało tutaj spełnić, stanął św. Jacek pod murami Kijowa jeszcze w r. 1228[1] w towarzystwie nieodstępnego brata Godyna, oraz innych braci, którzy przyszli w pomoc z krakowskiego i sandomierskiego zgromadzenia.

W Kijowie kniaź Włodzimierz wdzięcznie przyjął św. Jacka, oddając mu w posiadanie kościół oraz klasztor, leżący „na Padole“, a zbudowany jeszcze ongiś przez Benedyktynów, apostołujących w Kijowie po św. Brunonie. Przyczyną hojności kniazia miało być cudowne uleczenie

  1. Stare podanie mówi, że Jacek po przybyciu do Kijowa skierował pierwsze swe kroki ku wyspie, oblonej wodami Dniepra, a zwanej Trochanowo, kędy przechowywano stare bożyszcze pogańskie Peruna. Ponieważ atoli żaden z przewoźników nie chciał Świętego przewieźć, poszedł św. Jacek ku owemu bożyszczu po falach rzeki. Przyszedłszy na miejsce, jak głosi dalej podanie, podniósł Święty swoją pielgrzymią laskę i rzekł do zdumionych jego cudownem przejściem pogan: „Jeśli ten bałwan oprze się sile mojej laski, tedy uwierzę, że jest Bogiem: jeśli jednak moja laska skruszy to zbutniałe drzewo, tedy poznacie ducha kłamstwa i musicie wierzyć w Boga mojego, którym jest Jezus Chrystus.“ To powiedziawszy, uderzył Święty bałwana laską i bałwan w proch się rozsypał, a z prochu wyskoczył szatan, którego Jacek w Dnieprze utopił, jak dopowiada znowu stare malowidło krakowskiego kościoła dominikańskiego.