Strona:Władysław St. Reymont - Z ziemi polskiej i włoskiej.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ski Giotta, przedstawiające cnoty ś-go Franciszka: Ubóstwo, Czystość, Posłuszeństwo; Czystość ma twarz Bolesława wstydliwego.
Giotto malował je, mając lat 20, w całym rozkwicie swojego surowego genjuszu.
Jest jeszcze Ukrzyżowanie Chrystusa Cavallini’ego i Cimabue’go Madonna, niezmiernie słodka, a pełna zarazem bizantyńskiej sztywności. Freski Taddea Gaddi’ego, Memmi’ego i Giottina.
Przed wyjazdem poszedłem pod te arkady olbrzymie, skąd się roztacza przecudny widok na dolinę. Siedziałem długo, wchłaniając spokój i ciszę, jaka zewsząd owiewała. Dziesiątki branżowych habitów i głów wygolonych przechodziły koło mnie, stukając trepkami — po chwili z górnego kościoła popłynęła pieśń i rozlała się pod arkadami niezmiernie słodkiemi dźwiękami i popłynęła dalej w świat. Tak się wsłuchałem i tak mi było dobrze tutaj, że mi się już nie chciało schodzić do miasta i oglądać ani Santa Maria della Minerva, ani Santa Chiara, ani jakiegoś muzeum miejscowego, które mi zalecał przewodnik. Co mi po tem, wiem, jestem przekonany, że po wrażeniach Asyskiego kościoła żaden kościół w świecie już mi wrażeń nie da większych. A zresztą, dzień się skończył, byłem straszliwie znużony i głodny, wziąłem vetturina i pojechałem na pociąg, odchodzący do Rzymu.