Strona:Władysław Sebyła - Koncert egotyczny.djvu/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dłami olbrzyma. Giń! Niech nie zostanie z ciebie kamień na kamieniu, belka na belce. Naprzód! Na wiatraki!
— Eheu, ten szaleniec uwierzył!...
— Zabiłem wiatrak... nie!... człowieka!...
— Żegnaj... obłąkany...
— Ktoś ty był?.. Prawda?...