Strona:Władysław Sebyła - Koncert egotyczny.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a z koniczyny już świerszczowej skrzyp muzyki
otwiera noc nad światem.

Gotuje się, kotłuje w parnym mroku,
nie schwycić uchem
miljona w niskiej trawie szeleszczących kroków,
na ziemi od mroźnego mżenia gwiazd
przykrytej grubym chmur kożuchem.