Strona:Władysław Orkan - Z tej smutnej ziemi.pdf/88

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    ŚPIĄCE KRATERY.

    Dokoła pustka... po martwej przestrzeni
    Posępność białe popioły rozsiewa,
    Nuda kamyków szuka wśród kamieni,
    Staje — rozciąga ręce w krzyż i ziewa...
    A nad omszałych ruin ziemią smutną
    Szarość rozwłóczy obielone płótno.

    Gdzie okiem dojrzeć — aż po sine brzegi
    Cisza spokojnie na gruzach się ściele,
    Skrzydłami zmiata zaprószone śniegi,
    Wiecznie panując snom — w niemym kościele,
    Nic nie zamąci rozwidniałej ciszy —
    Czas tylko, idąc wśród pustkowia, dyszy...

    Niedawno jeszcze w tej cichej kotlinie
    Huczało życie spienioną roztoką —
    Stały strzeliste gmachy i świątynie,
    Kopuły czoła nosiły wysoko
    W promieniach słońca, a jaskółki chyże
    Wieńcami złote otaczały krzyże.

    Niedawno jeszcze słychać było mowy,
    Kazania głośne na forum przestronnem
    I widać było falujące głowy,