Strona:Władysław Orkan - Z tej smutnej ziemi.pdf/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II

Zaledwie Cisza zajrzy w moją pustą dziedzinę —
Już jej niema — traci się i przepada u węgła...
A tuż za nią Płacz staje: Na twarzy jeno ścięgła,
W oczach widać otchłanie dwie i jedną głębinę...

I poczynają wzbierać te dwa jeziora sine,
Zlewać się w jedno morze, jakby je powódź sprzęgła —
Już jedna fala mokra serca mego dosięgła,
Już duszą na zwełnionych, wezbranych wodach płynę...

Lament fal — krzyk gór, w niebo wdzierających wyłomem —
Jęk wód, zapadających w ciężkie, bez dna otchłanie —
Przelatujące w wichrze Nędze — Bóle — Rozpacze...

Otom w samotni pustej sam opuszczonym domem.
Dusza z falami poszła na wieczne bojowanie,
A serce po ugorach straconej duszy płacze...