Strona:Władysław Orkan - Pieśni czasu.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zbłąkanej nad wodami — —
Jęk ziemi, chłostanej Bożą ręką...
„Zmiłuj się nad nami!“

Ostatkiem tchu lud dyszy —
W chórze krzyk. Mgnienie ciszy —
Coś strasznego się stanie...
............
„Od powietrza, głodu, moru“ —
............
Płacz rykiem przerwał wołanie —
Buchnęły łez upusty
Morze w obłędzie płacze!
Słowo mrze —
Już nie wybiega usty...
Krzyk serc — straszny, wichurny!

Wszystkie zgarnął rozpacze,
Przestwór przecina — błękit drze —
Czarne, na niebie rozwieszone chusty —
I woła, krzyczy w otchłanie —
Poraz pierwszy i wtórny —
Słysz!
„Zachowaj nas Panie!“

Nikt nie odjęknął z mroku wiecznych cisz —
Przestwór grozą spokojny —
O lęku!