Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


swej siły; dotkliwie ujawniła mu się gorzka prawda, że nie tak to łatwo wyważać bryłę życia z posad starego świata i wypychać ją na nowe tory. Krótko mówiąc, runęło w młodym twórcy romantyczne pojęcie życia i własnej jego w niem roli. W caliznę buńczucznego jego męstwa młodości wniknął był na drogach życia zaczyn zwątpień i zburzył dotychczasową prostolinijność. Na wiosenny zasiew wiary i entuzjazmu powiało przymrozkiem rozczarowania.
Rozczarowanie było wielostronne. Nie odjęły mu się umiłowania dotąd najgłębsze. Utrudzony tłum syzyfów, który od początku tak bliski, najczcigodniejszy był prometejskim marzeniom twórcy, przy zetknięciu się bliższem jakżeż zszarzał, w jakichże ujawnił się skazach, jak się stał prawie nienawistny! Obmierzłą stała się entuzjaście tępa przyziemność, zabiegi o brzuch, pozioma niemrawość masy ludzkiej. Równocześnie jednak rozczarowanie sięgnęło z drugiej strony także w tajń duchową samego twórcy, poderwało jego wiarę w siebie, cynicznie odsłoniło skryte zakamarki słabości jednostki niby to wyższej, łomkość heroicznego wytrwania w pustce, chytrze wślizgującą się i w niego także zdradę wysokich przeznaczeń duszy samotniczej, kryte upodobanie w namuliskach kuszącej wygody; słowem, ostry samokrytycyzm twórcy odważył był na wadze