Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie na tem również miejscu godzi się dochodzić, do jakiego stopnia to wplecione niespodzianie pasmo liryczne zwikłało i osłabiło jednolitość osnowy epickiej tamtego dziela Orkana. Obecnie obchodzi nas sama w sobie dziwność podkreślanego zjawiska, zwłaszcza zaś jego dalsze etapy i wynikające z niego konsekwencje rozwojowe. Ów bowiem Orkanowy liryzm smutku, który dawniej szukał byt sobie ujścia w twórczości poetyckiej, spotężniał z czasem najwyraźniej, a wtargnąwszy w sferę twórczości powieściowej, stal się punktem wyjścia fermentu wewnętrznego, a w rezultacie całkowitego przegrupowania stosunków uczuciowych twórcy do świata i do siebie. Wyrazem takiego fermentu i przegrupowania staną się przedewszystkiem następne zbiory nowel: „Herkules nowożytny“ (także epilog dramatyczny „Franek Rakoczy“), i „Milość pasterska“; konsekwencje jego sięgną zresztą bardzo daleko, bo aż do „Listów ze wsi“, one też wogóle dadzą nam wyznaczniki dalszego rozwoju wewnętrznego twórcy i jego artyzmu.
Jakżeż się ten proces zawiązał i rozegral?
Poza przyrodzonemi dyspozycjami liryka, i to par excellence liryka smutku, poza ewentualnemi nawiewami melancholji tetmajerowskiej, miał Orkan w swem życiu wewnętrznem dość racyj do rozdarć i cierpień. Zaznaczyć warto jedną chociażby, wybitnie swoistą. Dał jej poeta wyraz