Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/196

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mego autora, że w znacznym stopniu utożsamiał się on z Frankiem Rakoczym. Uderzyć zaś musi owa nuta osobista w dziele tem bardziej, im jaśniej uprzytomnimy sobie, że Orkan w poprzednich dziełach swych, odtwarzając życie wsi, od „Nowel” aż po „Komorników“, wprost jakby programowo unikał wkładów subjektywnych, konsekwentnie zmierzał do objektywnego, wiernego odtwarzania szczerej prawdy rzeczy. Teraz, „W roztokach”, nie wytrwał przy programie, nie zdołał założyć tamy wdzierającej się fali subjektywizmu tak osobliwego pokroju: własnego smutku rozdarcia.
Wszystko jedno, jak nazwiemy to znamię psychiczne bohatera i jego rodzica, tę jego chwiejność i zwątlałość woli, z jakiem je zwiążemy zjawiskiem literackiem. Czy to jest kordjanizm, czy też podmuch dekadentyzmu, który od Krakowa, czy od bliższego Tetmajerowego Ludźmierza, zawiał aż w porębiańska roztokę, — istota zauważonego rysu pozostanie tasama, a spostrzeżenie słuszne. Wszystko jedno tem bardziej, że przecież oba terminy literackie oznaczają ustroje psychiczne bardzo pokrewne, jak o tem świadczyć może choćby wysoce znamienny odczyt K. Tetmajera o „Kordjanie“ z racji krakowskiej premjery dramatu. Poeta ustalił tam wyrażnie między bohaterem Słowackiego a swem pokoleniem braterstwo dusz. Mniejsza więc o termin i dochodzenie genetyczne.