Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pewność zdradziecka nie może mieć doń przystępu.
Rozczytując się w biografii wielkiego cesarza, napotykał w jego życiu tyle podobieństw ze swoim — że tu nie mogło być dwóch zdań. Zwłaszcza uderzył go aż do wstrząsu jeden identyczny moment...
Gdy Bonaparte był chłopcem i chodził do szkoły wojskowej w Ajaccio, często, idąc do szkoły lub wracając ze szkoły do domu, brał u pewnej przekupki jabłka, które lubił. Nie zawsze miał grosz na zapłacenie — lecz przekupka ufała mu i borgowała chętnie, ile zechciał, Opuściwszy szkołę pozostał jej dłużny sporą sumkę. A nie mając, by oddać, przyrzekł jej żartobliwie, że zwróci dług, gdy zostanie cesarzem. — Wkrótce los wyrwał go na długo z rodzinnego miasta i Bonaparte zajęty ważnymi czynami zapomniał całkiem o swym długu. Wypadki szły coraz ogromniejsze. Napoleon został pod ten czas konsulem, później cesarzem Francuzów.
Już jako cesarz przybył do Ajaccio. Gdy na czele swej świty generałów przejeżdżał ulicami rodzinnego miasta, przechodząc w myśli wspomnienia lat tu w dzieciństwie przeżytych, przypomniał sobie z czasów szkoły i ową przekupkę. Skierował tedy konia w uliczkę pamiętną i zatrzymał się przed straganem, który tak dobrze znał. Po-