Strona:Władysław Ludwik Anczyc - Zakopane i lud podhalski.djvu/17

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    nowi wielki prezent. W zeszłym roku wydarzyło się, że góralka mająca gacha więziła męża w komorze, biła go i nie dawała mu jeść. Nieszczęśliwy małżonek, wyniknąwszy się z więzienia, wybiegł na drogę i wołał w niebogłosy o pomoc. Sąsiedzi jednak nie chcieli mieszać się w tę sprawę i wszystko pozostało po dawnemu. Dawniéj, kiedy kościoła i parafii w Zakopanem nie było, działo się jeszcze gorzéj. Górale nie mieli chęci biegać o dwie mile do kościoła w Chochołowie, a wielu pacierza nie umiało. Dopiéro gdy przed dwudziestu kilku laty wystawiono kościół, zmieniło się to na lepsze. Nowy proboszcz, do dziś dnia zarządzający kościołem, ksiądz Stolarczyk, obchodził chatę po chacie, namawiając mieszkańców aby uczęszczali do kościoła i spowiedzi; udzielał im rad i bardzo zbawiennie wpłynął na poskromienie ich namiętności. Zbójnictwo ustało zupełnie, a rozpusta i pijaństwo znacznie się zmniejszyły. Tak-to religia przykładem żywym zbawienności wpływu swego tutaj dowiodła. Jest tu szkoła parafialna, a z małym wyjątkiem ludność umié czytać, bardzoby jednak przydała się dla tego zdolnego ludu szkoła cztéroklasowa, w połączeniu z nauką gospodarstwa, pszczolnictwa i chowu bydła.
    Podhalanin jest bardzo pojętny i zdolny do robót ręcznych; prawie każdy umié ciesiełkę; sami sobie robią wozy, uprzęż i sprzęty gospodarskie, a wielu jest bardzo slusarzy i kowali samouków. Przy obfitości drzewa i żelaza w Zakopanem, możnaby bardzo łatwo byt ludu tego poprawić, wyuczywszy go fabrykacyi zabawek dziecinnych, wyrobów eleganckich koszykarskich i łykowych, wyrobów slusarskich, a gdyby się udało zaprowadzić na wielką skalę wyrób zégarów ściennych, któremi ludność Szwarzwaldu cały wschód Europy zaléwa, byłaby to niezmierna przysługa dla Podhalan. Wypadłoby tylko kosztem kraju kilkunastu wybranych a zręcznych chłopaków wysłać na naukę do miejsc słynących różnemi gałęźmi wyrobów tego rodzaju, a za kilka lat wzrosłaby zamożność téj biednéj ludności. Mamy bez liku stypendyów dla młodzieży gimnazyalnéj i uniwersyteckiéj — czyżby nie należało nieco działalności i w tę stronę zwrócić? czyżby to nie przyniosło równie pożytecznych a może i dotykalniejszych owoców? Pozostawiam tę myśl do rozważenia ludziom dbałym o dobro kraju, a zdolnemu pióru do rozwinięcia.