Przejdź do zawartości

Strona:Władysław Junosza-Szaniawski - Ofiara redukcji.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

nistkę rudowłosą o tak cudownych szafi rowych oczach, których, zdawało się, ża dna redukcja tknąć nie będzie śmiała, a tymczasem...
Zaś pan Józef był skazany w dalszym ciągu na urzędowanie.
Referent znów pocieszał:
— Mówiłem, że pan może być o swój los spokojny! Przy pańskich plecach...
Minęły wakacje, sezon urlopów dobie gał ku końcowi, znajomi już ściągali z letnisk i uzdrowisk.
Pan Józef posmutniał, zgorzkniał, zmienił się do niepoznania i przeklinał zmarnowane lato.
Urlopu nie mógł otrzymać, ponieważ nie przepracował jeszcze całego roku, zaś dymisji nie chcieli dać...
Jakby się wszystko sprzysięgło!
Ale w biurze krążą znów pogłoski, że przed końcom roku jeszcze musi być przeprowadzona walna redukcja.
Nasz bohater zaczyna się łudzić, że może teraz losy będą dla niego łaskawsze.
I postanawia sobie, ze natychmiast po zredukowaniu i otrzymaniu trzymiesięcznej odprawy wyruszy do Zakopanego.
Tam przecież tak ładnie bywa w zimie!

Władysław Junosza Szaniawski.
(Aramis).