się do dymisji, bo czuł, że nie wytrzyma dłużej, ale znów żal trzymiesięcznych po borów powstrzymał go od tego szalonego kroku.
Nagle zapowiedziano w biurze olbrzy mią redukcję!
Według krążących pogłosek znów dla względów oszczędnościowych czterdzieści procent personelu biurowego mia ło utracić pracę.
Po nad stolikami urzędników przeszła groza i przerażenie.
Pan Józef ani na chwilę nie wątpił, że tym razem redukcja go nie minie.
Układał sobie powoli plan jazdy na wywczasy, dał nawet krawcowi garnitu ry do odświeżenia i odprasowania.
Dla wszelkiej pewności jednak starał się w dalszym ciągu podkreślać swoją bezwartościowość dla biura; przez tydzień wcale się nie zjawiał i nie przysłał usprawiedliwienia, ale to widocznie przy ogólnem podnieceniu i zdenerwowaniu uszło uwagi zwierzchności, bo nikt w tym względzie go nie zaczepiał.
Wreszcie ogłoszono wykaz osób, które mają być usunięte, ale nadzieja i tym razem zawiodła pana Józefa sromotnie.
Na liście zredukowanych była istotnie nieprawdopodobna masa kolegów i koleżanek, jednak o panu Józefie znów zapomniano.
Między innemi usunięto nawet maszy-
Strona:Władysław Junosza-Szaniawski - Ofiara redukcji.djvu/5
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.