Pan Józef, dzięki bardzo poważnym plecom, któremi z wielką dumą chwalił się zwykle w kółku znajomych, dostał się pół roku temu do biura.
Z początku łaskotało to jego ambicję, bo chociaż stanowisko było stosunkowo niewielkie, pensja również, ale radowała go świadomość, że bądź co bądź stanowi on jedno z kółeczek olbrzymiego aparatu urzędniczego, na który społeczeństwo składa tak olbrzymie podatki.
Zapał ten zaczął powoli stygnąć, w biurze bowiem przypadło mu w udziale bardzo niewiele roboty, przerażająco nu dnej, monotonnej, do której trudno było przystąpić bez ziewania.
Przyszła wiosna. Na świecie aż pachniało, dziwna tęsknota za wsią odrywała myśl od biurka i gnała ją na piaski mazowieckie, lub na mokradła podlaskie, tak drogie dla naszego bohatera jeszcze z lat dziecinnych.
A nuda biurowa wciąż robiła swoje.
Już nie mógł spokojnie usiedzieć tyle godzin na krześle, drażniła go najbliż-
Strona:Władysław Junosza-Szaniawski - Ofiara redukcji.djvu/1
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.
Ofiara redukcji
(Humoreska.)