Strona:Urke Nachalnik - Żywe grobowce.djvu/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

bietę, którą kocham i którą jesteś Ty. Zresztą jestem pewny, że gdy Pani pozna mnie bliżej, nietylko nie zamorduje mnie Pani, lecz nawet mocno, bardzo mocno pokocha.
Zarzuca mi Pani, że jestem podły, gdyż mam dziewczynę, która mnie kocha i która przychodzi do mnie z wolności, a którą zapewniam, że ją także kocham. Sam przyznaję, że to podłość. Ale niech pani weźmie nasze życie takiem, jakie ono jest, bez sentymentów, a w tedy Pani przyzna mi rację. Należę do tych mężczyzn, którzy nie umieją kochać na odległość. O na jest na wolności, jest młoda i niebrzydka, kto wie, czy i ona jest mi wierna? Jestem przecież za kratami i kto wie, czy jeszcze ujrzę wolność. A choćby tak było, choćbym doczekał się wolności, — co to za szczęście dla niej mieć przestępcę za męża? Ona jest warta lepszego niż ja. Właśnie dlatego postanowiłem zerwać z nią, dla jej własnego dobra. Chcę to zrobić dlatego właśnie, że ją kocham. Czy teraz jeszcze nazwie mnie Pani podłym? Zna Pani nasze nędzne życie tutaj. Wiem, że bez pomocy materjalnej z wolności życie tu jest niemożliwe. A jednak chcę zrezygnować z jej pomocy, dbając tylko o jej dobro.
Natomiast Panią kocham miłością praktyczną. Jest Pani więźniem i kobietą. Ja jestem także więźniem i stuprocentowym mężczyzną. Czy więc nie możemy sobie ulżyć, — kto wie czy nie po raz ostatni w życiu? Panią czeka, jak Pani sama przyznała, kilka lat więzienia. Ja już mam wyrok na sześć lat ciężkiego więzienia. Kto wie czy jeszcze skosztujemy kiedy miłości. Tej jedynej pociechy w życiu ludzkiem, tutaj nam zakazano. Niech Pani pomyśli, życie jest krótkie, tem bardziej w więzieniu śmierć czyha na nas na każdym kroku. Dlaczego nie mamy wykorzystać okazji?...
Wiem, co Pani mi odpowie. Obawia się Pani, że ktoś nam przeszkodzi i tylko postradamy pracę, która w więzieniu równa się dobrobytowi. Niech Pani mnie to zostawi. Zaręczam, że ja wszystko urządzę i będziemy mieć to, dla czego warto zaryzykować.

Przepraszam najmocniej, że tak otwarcie piszę do Pa-