Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/588

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pojęcia moralne ludu. Tragiczny los Krystyny, jej ofiarna miłość dla dzieci budzą w wiejskich czytelnikach gorące współczucie w połączeniu z szacunkiem. Wielkie jej cnoty nie okupują wszakże w ich oczach popełnianej przed laty winy, „za którą, jak powiadają, musiała pokutować całe życie“. Winę ową zmniejsza, ich zdaniem, okoliczność, że „pokochała młodego ekonoma nie z lekkomyślności, lecz w nadziei, że ją poślubi“. „Krystyna podobną jest do okrętu, który ginie, albowiem trudno mu ocalić się śród nawalności morskich“, rozumuje Antoni Drabik, w którym liczne, a ciężkie nieszczęścia rozwinęły pewną skłonność do mistycyzmu, nauczyły go wyrażeń biblijnych, jakby żywcem wyjętych z ust Pawła w „Chamie“.
Brutalne zachowanie się Antośka względem matki, którą znieważa czynną obelgą, wywołuje jednogłośne oburzenie: „bo cierpiącą matkę powinien był pocieszyć“, „bo pieniądze jego nie miały tej wartości, co życie brata, a brat dla ratowania brata powinien się poświęcić“.
Typ pokątnego doradcy, pijawki, tuczącej się bezbronnością i ciemnotą ludu, a znany włościanom, niestety, tak dobrze, nasuwa im na pamięć pierwowzory, spotykane w życiu. Z kilku przytoczonych w listach przykładów weźmy pierwszy lepszy: „Znałem zupełnie takiego, jak Kaprowski w Starejwsi — opowiada Michał Ociepka z Przegorzał — nazywał się Walenty Janik. Ludzie chodzili do niego z dalekich stron, jak na odpust, i prócz grubych kwot znosili mu masło, ser, bryndzę, kiełbasy, słoninę. Był za to później sądownie karany. Jest ich u nas bez liku“.
Źródło nieszczęść, opisanych w „Nizinach“, czytelnicy chłopi widzą w braku oświaty śród ludu i śpieszą wyrazić swój pogląd na tę kwestję: „Liczba różnego rodzaju spekulantów, którzy żyją z ciemnoty ludzkiej, jest bardzo wielka na każdym kroku, a więc potrzeba oświaty, potrzeba wiedzy, potrzeba czytania“. Krystyna padła ofiarą niecnego oszusta, bo nie wiedziała, na jakiej drodze ma szukać ratunku dla syna, a nie mogła od nikogo dobrej rady zasięgnąć“. „Gdyby w Milewie było więcej ludzi umiejących czytać i pisać, to Mikołaj nie mógłby był korzystać z głupoty swych sąsiadów“. W tym duchu rozumują mniej więcej wszyscy z wyjątkiem jednego, który dostrzegł zarazem i głębszą przyczynę: ustrój i ustawę.
Rozbudzone poczucie estetyczne śród ludu pozwala mu zwracać uwagę, nietylko na treść czytanego utworu, lecz i na jego formę, jak to widać choćby z następującej uwagi: „Podoba mi się bardzo w tej książeczce wielkie poświęcenie się Krystyny dla dzieci i wylana jej czułość macierzyńska, ale podobają mi się również piękne wyrażenia, opisanie szczegółowe każdego przedmiotu i okoliczności czasu“.

Zmysł krytyczny objawia się w danym wypadku w spostrzeżeniach, odnoszących się do drugorzędnych szegółów powieści. Jeden np., znajduje, że tytuł: „Chłopski adwokat“ (taki bowiem tytuł ma popularna przeróbka „Nizin“) nie odpowiada treści książeczki, i dlatego powinienby być zmienionym na „Chłopskie przygody u adwokatów“; innemu się wydaje nieprawdopodobnem, aby Kaprowski mógł tak bezkarnie i publicznie lud oszukiwać, aby do kancelarji jego schodzili się klijenci, choć nie był adwokatem, tylko pokątnym doradcą. Trzeba więc to było nie tak jasno opisać, tylko trochę zawiło“. Inny znowu, przyznając autorce w gorących wyrazach „znajomość życia i krzywd ludu“, zaznacza jednocześnie, że nie uszły jego uwagi pewne różnice, zachodzące między opisanemi w powieści osobami, a tymi, jakie spotyka w najbliższem swem otoczeniu i tłómaczy to faktem, że lud w każdej okolicy ma inne zwyczaje, różne poję-

576