Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Każda krwi kropla, każdy mój atom,
Promieniem myśli mknie ku wszechświatom,
Aż wreszcie ciało gdzieś się rozwiało,
Bez form istota w próżni się miota,
Z ludzkości łona precz wyrzucona,
Z obecnej chwili ogniska
Pchnięta na wieczne wygnanie
W bezdenne czasu otchłanie,
Błędnym płomykiem w nich błyska.
Jak puch, jak liść wśród zamieci,
Bez woli, — i, ach, niestety!
Bez treści, steru i mety
Leci i leci...

W prąd myśli przepromieniony,
Niepowstrzymany w zapędzie,
Minąłem stada łabędzie
Gór, których śnieżne korony
Z planet tysiąca, tysiąca
Srebrzą gwiazdami noc ciemną;
Już ta mirjada iskrząca
Daleko... w dole, podemną.
Mleczną przebyłem już drogę,
Dotknąłem, zda się, już nieba,
Już tu by spocząć mi trzeba,
A nigdzie spocząć nie mogę.
Hej, chmuro, wstrzymaj! Lecz chmura
Szanuje zrządzenia boże;
Hej gwiazdo wstrzymaj mnie która!
Lecz gwiazda wstrzymać nie może
Tyle tu światów jest, tyle!
Hej, świecie, dłonią olbrzyma,
Na jedną wstrzymaj mnie chwilę!
Lecz mnie świat żaden nie wstrzyma.
Ma obłok, mają planety
Wskazany zakres i drogę,
Tylko kierunku i mety
Ja jeden znaleźć nie mogę.

Światy wy, światy! Toż pono,
Przestrzeni macie niemało,
By wędrownicę znużoną,
By Myśl przytulić zbolałą?
A światy rzekną:
„Opieka
„I nasz przytułek jej na nic;
„Z każdego świata ucieka,
„Myśl wytrącona z swych granic.
„Nieprawej swobody chciwa,
„Ściąga też karę niezwłocznie...

27