Strona:Tytus Czyżewski - Lajkonik w chmurach.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


BACA:

A czyście to nie słyszeli
moi ludzie moi drodzy,
że Król biednych się narodził
na hali, w szopie, we żłobie,
że ten hyr co o Nim chodził
stał się prawdą w tym sposobie.

MATEUSZ:

Podobno wszyscy ptacy zlatują w dolinę,
aby Dziecięciu zagrać, zaświergolić krzynę..

WOJCIECH:

Ponoć wilcy się zebrali i radzą,
że Mu stado złowionych baranów podadzą...

AGNIESZKA:

Słyszałam jak na rynku w Krościenku
żydkowie mówili,
że orawscy zbójnicy
Dzieciątku złote poduszki kupili...

PASTERZ KUBA:

Kupię też i ja dla Dzieciny cztery kukioły,
aż się będą radowały w niebie anioły.

BACA:

Nie szwargoczcie, nie marudźcie po próżnicy
rzućcie okiem ku skalistej Świnicy,
wszak to słońce już idzie w zachody
a wy tu jeszcze jak owce u wody,
biegajcie w te pędy ku hali gromadą,
zabierzcie ze sobą także stado,
Dziecięciu Marji złóżcie pokłony
także i Józef niech będzie uczczony.
............