Strona:Tryumf.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Proszę pamiętać: jedna stacya w Kamieniu, druga w Czernej.
— Ileż mogę mieć głosów chłopskich w powiecie?
— Każę rozwinąć najżywszą agitacyę, Obiecaj pan swoją drogą Izaakowi Silberstokowi i Pawlukowi z Podkamienia po trzysta reńskich.
— Ou! To dużo!
— Panie radco, ja biorę na siebie agitacyę w całym powiecie, a pan masz trzydzieści ty–się–cy koron do dys–po–zy–cyi.
— No więc, jak to mówią, ręka, panie hrabio!
— Soit, panie radco.
— No a teraz mi czas w drogę. Upadam do nóżek pana hrabiego dobrodzieja, uniżony sługa.
— Żegnam, panie radco; dowidzenia.
— Polecam się. Moje uszanowanie panu hrabiemu. Upadam do nóżek!
— A to szubrawiec!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Mamo, Ewa Kańczugowska idzie zamąż i pisze z prośbą, czybym nie chciała być jej drużką?
— Także?
— Ja też sobie zaraz pomyślałam. Takie dziady!
— I za kogóż to idzie?
— Za budowniczego.
— No to jej napisz, że za honoh dhużbowania dziękujesz, a że na folwahku w Patoce