Strona:Tryumf.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sobie życzy, kosztowałaby kraj o sześć milionów koron publicznego grosza więcej.
— Proszę pana: czy pan radca chce, aby chłopi poparli w powiecie pańską kandydaturę do parlamentu?
— No zapewne, ale —
— W takim razie niech pan radca orzeknie i postara się, aby cała komisya orzekła, że najwłaściwszy tor jest ten, który ja panu wskazałem. To trudno — ja muszę mieć ułatwiony zwóz drzewa ze Suchego i stacyę jedną w Kamieniu, a drugą w Czernej. Proszę dać do zrozumienia tym panom, że będę umiał być wdzięcznym.
— Panie hrabio, to —
— Panie radco, jestem gotów wyasygnować czterdzieści tysięcy koron na agitacyę za panem i dwadzieścia tysięcy koron do pańskiej ewentualnej dyspozycyi — do pańskiej dys–po–zy–cyi.
— Hahaha, panie hrabio! Szybko pan hrabia obliczył dziesiąty procent trzyletniego zysku!
— Ja zawsze szybko rachuję, panie radco.
— No tak, panie hrabio, ostatecznie — — ale we Lwowie —
— Dwadzieścia pięć tysięcy do pańskiej dyspozycyi.
— Obawiam się jednak, że Wiedeń —
— Trzydzieści tysięcy.
— W końcu, przy wielkich staraniach —