Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gdyby się porwał do miecza i z jego pomocą ją szerzył! Przedewszystkiem trzeba znaleźć ów miecz! Wreszcie wszelkie pojęcie rozchodzi się, jak umie. Co się znów tyczy religii chrześciańskiej, nie widzimy, aby miała ona zwyczaj gardzić mieczem, ile razy się on tylko nastręczał. Nie nauczaniem wyłącznie Karol Wielki nawrócił Sasów. Mało mię obchodzi kwestya miecza: przypuszczam, że jeśli coś przeciw czemuś walczy, to walczy wszelkim mieczem, językiem, czy narzędziem, jakie chwycić można. Pozwólmy temu czemuś kazać, tworzyć pamflety, walczyć unguibus et rostro[1], uwijać się jaknajszaleniej, dokonać wszystkiego, w co było to coś płodne, a napewno nie zawojuje ono nic, co nie byłoby warte być zawojowanem. Nie zdoła ono nigdy zniszczyć tego, co jest lepszem od niego, lecz tylko jedynie to, co gorsze. W wielkiej tej walce natura sama jest rozjemcą, a ona nie może dopuścić się niesprawiedliwości: to, czego korzenie najgłębiej tkwią w naturze samej, to, co my nazywamy najbardziej prawdziwem, to właśnie ostatecznie będzie rosło.

Tu jednak, mając na myśli wiele rzeczy, tyczących się Mahometa i jego tryumfu, należy, abyśmy sobie uprzytomnili, jakim to arbitrem jest natura, jaka w niej wielkość w połączeniu z głębokością i wyrozumiałością. Niech kto weźmie garść pszenicy i rzuci ją w łono ziemi. Nic to nie szkodzi, że pomieszano ją z sieczką, ze śmieciem, pyłem i wszelkiemi innemi odpadkami: rzucone w dobrą i sprawiedliwą ziemię ziarno — wschodzi. Ziemia, milcząc, pochłania wszystkie odpadki, grzebie je i nic o nich nie wspomina nawet. Rośnie tylko pszenica żółta, a dobra zie-

  1. Przypis własny Wikiźródeł unguibus et rostro