Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mu tylko rozpacz; chyba tylko we własnem sercu mógł znaleźć nadzieję. Tak zawsze bywa w takich razach. — Do owego czasu Mahomet szerzył swoję religię tylko przez nauczanie, — wtedy jednak, wypędzony z rodzinnego kraju, dziki syn pustyni, widząc, że wszyscy ludzie są niesprawiedliwi, gdyż nietylko nie dali posłuchu głosowi poważnego jego posłannictwa z niebios, krzykowi z głębi jego serca, lecz nie chcieli go nawet pozostawić przy życiu, gdyby dalej nauczał, — postanowił bronić się, jako człowiek i Arab. Tego pragnęli Korejszyci, niech więc tak się stanie. Nie chcieli nawet słuchać wieści, które — on czuł to — nieskończoną posiadały wagę, tak dla nich, jak i dla wszystkich ludzi; zamierzali je zdeptać siłą gwałtu, na zasadzie miecza i mordu: a więc niechże miecz rozstrzyga!! — Takiemi też przedstawiają się ostatnie dziesięć lat życia Mahometa, lata walki, lata męczącego i gwałtownego trudu i wysiłku, — a jakim okazał się skutek tych walk — wiemy.
Wiele rzeczy mówiono o tem Mahometowem szerzeniu wiary zapomocą miecza. Niewątpliwie, daleko wznioślejszą jest rzeczą, i możemy się tem szczycić, że wiara chrześciańska szerzyła się spokojnie, drogą nauczania i przekonywania, — jednakże, jeśli zechcemy w tem widzieć kryteryum prawdy lub fałszu jakiejś religii, popełnimy omyłkę. Tak, zapewne, miecz, — ale zkądże się weźmie ten miecz?! Wszakże wszelka nowa doktryna jest właśnie przy pojawieniu składającą się z jednostki mniejszością. Z początku istnieje ona w jednej tylko głowie ludzkiej, jeden tylko człowiek w całym świecie w nią wierzy: jeden — przeciw wszystkim. Chyba nie na wieleby mu się przydało,