Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


synii. Korejszyci, coraz większym gniewem się przejmując, tworzyli spiski, sprzysięgali się, by zamordować Mahometa własnemi rękami. Abu Taleb umarł, umarła Kadidża. Mahomet nie przemawia do naszej sympatyi, lecz widoki jego na przyszłość wówczas przedstawiały się niesłychanie, ale to niesłychanie ponuro. Musiał się kryć po jaskiniach, uchodzić w przebraniu, uciekać to tu, to owdzie, bez przytułku stałego, wśród ciągłego grożącego życiu niebezpieczeństwa Wiele razy życie jego wisiało na włosku, wiele razy Mahomet i nauka jego zginęliby bez słychu, gdyby nie jakiś owad, nie jakiś koń, co się spłoszył pod jeźdzcem, lub nie cośkolwiek innego w tym rodzaju. Ale nauce jego przeznaczono inne losy.
W trzynastym roku swego posłannictwa, widząc, że wszyscy wrogowie połączyli się przeciw niemu, że czterdziestu spiskowców, po jednym z każdego pokolenia, czyhają na jego życie, że pobyt jego dalszy w Mekce stał się niemożliwym, Mahomet uciekł do miejsca, które nazywano wówczas Jatrebem, gdzie pozyskał był kilku zwolenników, a które dziś z tego właśnie powodu nazywa się Medyną, czyli Medinat al Nabi (Miasto proroka). Miejsce to znajdowało się w odległości 200 mil drogi przez skały i pustynie, to też nie bez trudności i w usposobieniu, które łatwo możemy sobie wyobrazić, uciekł tam i znalazł schronienie. Cały Wschód liczy swą erę od tej ucieczki, Hedżiry, jak tam mówią: pierwszy rok tej Hedżiry wypadł na 622-gi naszej ery, a 53-ci życia Mahometa. Zbliżał się wtedy ku starości; przyjaciele jeden po drugim go opuścili, ścieżka jego przedstawiała się samotnie; otaczały ją niebezpieczeństwa; zewnętrzny stan rzeczy przynosił