Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


spoczywającej na powadze i smutku, niby tęcza na mrocznych burzach: zdobyć się na to mogło tylko prawe i dzielne serce. Jest to humor, przerażający własnego naszego Ben Jonsona, dziwnego starego Bena. Zdaje mi się, że płynie on we krwi naszej, albowiem można pochwycić jego dźwięki w innej jeszcze formie u mieszkańców lasów amerykańskich.
Do wybitniejszych należy także podanie o Ragnarök’u, końcu czyli „zmroku bogów;“ zawiera się ono w poemacie Väluspa. Jest to, jak widać, bardzo dawna prorocza myśl. Bogowie i jötuni, potęgi boskie i chaotyczne oraz bezmyślne, po długiej walce i częściowem zwycięztwie pierwszych, spotykają się wreszcie w bitwie powszechnej, w pojedynku, świat cały ogarniającym. Wąż świata walczy przeciw Torowi, siła przeciw sile, — aż do ostatecznej zagłady wzajemnej, — i ruina, „zmrok,“ zaprzepaszczający się w ciemnościach, pochłania cały wszechświat. Stary wszechświat z bogami swymi zapadł się; nie jest to jednak śmierć ostateczna: gdzieś musi istnieć nowe niebo i ziemia nowa; jakiś wyższy bóg, prawdziwie najwyższy, oraz sprawiedliwość nie mogą przestać panować wśród ludzi. Ciekawą jest rzeczą, że to prawo zmiany, które zarazem widnieje wypisane w głębiach myśli ludzkiej, odcyfrowali oraz wyrazili swym stylem pierwotnym ci starzy tudzież szczerzy myśliciele; pojęli oni, że chociaż wszystko umiera, chociaż bogi nawet umierają, jednakże śmierć jest niczem innem, jak tylko śmiercią feniksa w płomieniach i odrodzeniem w coś większego i lepszego! Oto prawo podstawowe bytu dla wszelkiej istoty żyjącej w czasie na tym padole nadziei. Wszyscy lu-