Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pytana jest o lek, lecz on martwy. Frigga, jego matka, posyła Hermodera, żeby ten go przyprowadził lub choć zobaczył. Dziewięć dni i dziewięć nocy mknie Hermoder przez mroczne tudzież bezdenne przepaście, skroś labiryntu ciemności, i przybywa wreszcie do mostu o złotym dachu. Stróż mu mówi: „Tak, Balder rzeczywiście przeszedł tędy, lecz królestwo śmierci jest w dole, tam, daleko ku północy.“ Hermoder mknie, przebywa wrota piekielne, wrota Heli, widzi rzeczywiście Baldera i mówi z nim: Baldera nie można wyswobodzić, Hela jest nieubłagana: nie odda go nawet za Odyna lub któregokolwiek z bogów. Piękny i słodki musi więc tam pozostać! Żona jego ofiarowuje się dobrowolnie iść za nim, umrzeć z nim razem: tam pozostaną oboje na zawsze. On posyła pierścień swój Odynowi, żona zaś jego, Nanna, posyła naparstek swój na pamiątkę dla Friggi.
— O Boże!
Zaiste, męztwo stanowi także źródło litości, prawdy i wszystkiego, co jest wielkie w człowieku. Zdrowa, silna i zwykła moc serca norskiego chwyta nas za serce w tych obrazach. Nie jestże to rysem szczerej i szlachetnej siły — powiada Uhland, który napisał piękne studyum o Torze, — że stare serce normandzkie widzi przyjaciela w bogu gromu? że nie przeraża się i nie odstrasza grzmotem, lecz uważa, jako ciepło letnie, piękne i szlachetne lato, obyć się nie potrafi i nie obejdzie bez piorunu! Serce normandzkie kocha tego Tora oraz młot jego i igra z nim. Tor — jest to ciepło letnie, jest bogiem zarówno przemysłu spokojnego, jak gromu. Jest on przyjacielem wieśniaka. Prawdziwy znowu sługa i towa-